Kager Gdynia - Energa Czarni Słupsk 72:76
Wspaniałe i emocjonujące widowisko stworzyły w sobotę w Gdyni ekipy Kagera i Energi Czarnych Słupsk. W derbowym pojedynku Dominet Bank Ekstraligi nie brakowało nerwów, emocji i chwil pełnych grozy. W końcowym rozrachunku po raz drugi w sezonie lepsi okazali się słupszczanie.
Stawka meczu, dwóch walczących o udział w play-off ekip, wyzwoliła olbrzymie emocje, które udzielały się zarówno na parkiecie, jak i trybunach. Nie brakowało fauli, walki wręcz i żywiołowych reakcji obu szkoleniowców.
- Koszykarze znają mój charakter - mówił po meczu trener przyjezdnych Igor Griszczuk. - Jak koszykarz nie wykonuje moich poleceń to jestem po prostu impulsywny. Omar Barlett zresztą potwierdził, że jestem crazy coach (śmiech).
Do śmiechu nie było natomiast trenerowi Kagera, po pięciu minutach gry trzy faule złapał Aaron Pettway. Bez niego ciężko było kolegom z zespołu wygrywać walkę na tablicach.
Wynik meczu praktycznie przez cały czas był bliski remisu. Tak było głównie ze względu na twardą obronę. Niestety po jednej z ostrych zasłon na parkiet upadł, wijąc się z bólu, Courtney Eldridge. Jak się okazało później rozgrywającemu Kagera wyskoczył bark.
- Strata Eldridge'a była dla nas wielkim osłabieniem - mówił po meczu trener Kagera, Adam Prabucki. - Ciężko było go później zastąpić, choć i tak chłopcy radzili sobie bez niego dzielnie.
Przed ostatnią kwartą na tablicy wyników było 57:58, rezultat meczu zostawał więc sprawą otwartą. Początek decydującej odsłony nie był jednak udany dla gospodarzy. Choć dosłownie do ostatnich sekund mecz był na styku. Na 20 sekund przed końcem celnym rzutem popisał się Litwin Mantas Cesnauskis i Kager przegrywał dwoma punktami. Ostatnia akcja należała do gospodarzy. Ciężar tej decydującej zagrywki wziął na siebie Gintaras Kadziulis. Na sekundy przed końcową syreną dostał piłkę i szybko uwolnił się od próbującego blokować Alexa Duna. Litwin rzucił zza linii 6,25. Piłka odbiła się dwukrotnie od obręczy i... wypadła z kosza.
- Pewnie byłby lepszy humor gdybym trafił - mówił po meczu rozczarowany Kadziulis. - Ale tak to jest, jak trafisz to jesteś królem, jak spudłujesz, to już nie...