Pekaes lekceważy pasażerów
Ludzie utknęli w środowy wieczór na legnickim dworcu.
Na ostatni autobus PKS-u do Złotoryi czekało na dworcu sześć osób. Miał odjechać o 21.15. Gdy o 21.30 ciągle go nie było, zmarznięci pasażerowie próbowali interweniować u dyżurnego ruchu.
– Nie wiem co się dzieje. Powinien być – bezradnie rozkładał ręce i próbował dodzwonić się do kolegów ze Złotoryi, skąd miał nadjechać pojazd. Nikt nie odbierał telefonów.
Po kilkudziesięciu minutach daremnego oczekiwania pasażerowie uznali, że mogą liczyć tylko na siebie. Ktoś zadzwonił z komórki po znajomego. Zrzucili się na benzynę i wrócili do domu prywatnym autem.