Wszystko przez żydów z Kongresówki
Trudności aprowizacyjne, drożyzna, paskarskie ceny to stałe elementy każdego okresu powojennego. Tak właśnie też było w Bydgoszczy na początku lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Powołane przy administracji sądowej urzędy do walki z lichwą nie potrafiły uporać się z tym zjawiskiem, a prasa pełna była doniesień go ilustrujących. Ze szczególnym upodobaniem Dziennik Bydgoski informował o wydarzeniach z udziałem nielicznej przecież mniejszości żydowskiej, której tradycyjnie przypisywano tendencje do szybkiego, niekoniecznie legalnego wzbogacania się.